niedziela, 21 lutego 2016

Life not die na Wattpadzie

ZAMIERZAM ZAŁOŻYĆ "LIFE NOT DIE" TYLKO NA WATTPADZIE. Więcej scenek +18 oraz śmiesznych wpadek. Bardziej profesjonalnie napisane rozdziały i regularnie.
Zapraszam też na bloga Smile na Wattpadzie który ma już 28 rozdziałów i jest pisany rzetelnie.
Przepraszam, że rok mnie nie było,  ale nowa szkoła i internat wydawał się łatwa sprawą.  Blog na Wattpadzie nazywa się Smile, a ja Paulinastylesx14
Zapraszam i do zobaczenia!!!!

czwartek, 12 marca 2015

Rozdział 37 + Przepraszam

 Melanie POV's

-Co zrobiłaś?- Natalie otworzyła szerzej oczy, a ja ciężko usiadłam na łóżku
-Wiem, wiem. To zbyt pochopne, aby adoptować dziecko. Sama jeszcze nim jestem. Bla bla bla, słyszałam tą gadkę milion razy, ale zdania nie zmienię- machnęłam ręką
-Ja Ciebie pouczać nie będę- stwierdziła i usiadła po turecku na fotelu z białej skóry, naprzeciwko mnie
-I dzięki wielkie- zaśmiałyśmy się obie
-Jak tam z Harrym?- zmieniła ostrożnie temat, a ja natychmiast spoważniałam
-A co ma być?-  burknęłam
-No nie wiem. Sama mi powiedz- przekrzywiła głowę w bok, czekając aż zacznę mówić
-Ehh- westchnęłam- To trudne, dla nas obojga. Chciałabym zrobić sobie z nim przerwę, ale nie wiem czy dam radę. Nie wiem nawet czy chciałabym dać. Wiesz jaka jestem. Szybko przywiązuje się do ludzi.
-Wiem- pokiwałam głową zrezygnowana
-Gdzie ta dziewczynka?-
-Valerie- poprawiłam ją zirytowana
-Gdzie Valerie?- powtórzyła zmieniając ton głosu
-Z ciocią pojechały na lody i do parku- uśmiechnęłam się na wspomnienie dziewczynki
-Aż się głodna zrobiłam. Zjadłabym sobie pizze- rozmarzyła się
-Zrobić Ci coś?- rzuciłam w nią poduszką, aby się odwiesiła
-Ejj, to bolało. I nie dzięki. Zaraz będę się zbierać, umówiłam się z Niallem- w tym samym momencie zaczęła ubierać kurtkę
-Ale dopiero przyszłaś- jęknęłam i położyłam się na pościeli
-Wieem, ale obiecałam mu spotkanie. Musi wyjechać na cztery dni.- mruknęła
-To między wami wszystko okay?- spytałam z nadzieją. Jako jej najlepsza przyjaciółka, chce dla niej najlepiej.
Wewnątrz miałam nadzieję, że będziemy spędzać więcej czasu razem. Wiedziałam co to oznacza brak czasu przez chłopaka, ponieważ miałam to samo. Nats powoli do mnie podeszła i usiadła na skraju.
-W jak najlepszym porządku-  uraczyła mnie słodkim uśmieszkiem- Dobrze jest tak porozmawiać z przyjaciółką o różnych pierdołach, a nie tylko gang i gang- pokręciła zadowolona głową, a jej blond włosy lekko się uniosły
-Najlepszą przyjaciółką- przytuliłam ją
-Najlepszą- odsunęłam się od niej  i zapięłam kurtkę- Bo będziesz chora- wydymała usta jak mała dziewczynka- I bądźcie grzeczni
-Tak, mamo- jęknęła, a ja zaśmiałam się donośnie
-Kocham Cię jak siostrę-
-Ja Ciebie też i nie martw się już tak tym Harrym. Dacie rade. Musisz wszystko przemyśleć.- ucałowała mnie w polik
-Taa, wiem.
-Skąd wiesz?- uniosła brwi w zabawny sposób
-Bo go kocham- powiedziałam, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie
-A on kocha Ciebie- usłyszałam ten ochrypły głos, przez, który na mojej skórze pojawia się przyjemny dreszcz
Odwróciłam się powoli i zobaczyłam go. Harry jak zawsze miał obcisłe jeansy, a na torsie leżała koszula z napisem jakiegoś zespołu. Patrzył się w moje oczy, nie zwracając uwagi na Natalie.
-To ja już pójdę- blondynka zaczęła się wycofywać
-Dobrze, do zobaczenia Nats- uścisnęłam jej dłoń
-Natalie- kiwnął Styles, dalej z wzrokiem utkwionym w mnie
Słyszałam tylko nasze głośne oddechy i stukot szpilek po schodach, a po tym trzask drzwi. I tak oto ja, stałam na przeciwko chłopaka, w którym byłam zadużona po uszy. Powoli podeszliśmy do siebie i jak gdyby nigdy nic, nasze usta złączyły się w pocałunku. Pocałunku, który miał w sobie wszystkie nasze uczucia, lęk, strach, udrękę, miłość i gorące uczucie, które ogarniało całe moje ciało. Powolne muskanie ust, zmieniło się w dynamiczną walkę języków. Harry podniósł mnie, a ja owinęłam nogi wokół niego. Położył mnie delikatnie na łóżku i podparta na łokciach cofałam się do tyłu, nie przerywając przyjemnych pieszczot. Uniosłam rękę i pogłaskałam go po twarzy, robiąc to powoli, na końcu pociągnęłam końcówki jego włosów. Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej, zaczynając składać całusy na mojej szyi i dekolcie. Jęknęłam gdy zrobił mi malinkę i złapałam się za piekące miejsce. Pomogłam mu ściągnąć koszulkę, jednocześnie sama ściągnęłam T-shirt pod którym nie miałam nawet stanika. Zostałam w samych majtkach, a on pół nagi.
-Masz zbyt dużo ubrań-  mruknęłam wprost do jego ucha
-Nie mogę skupić się na rozbieraniu, patrząc jednocześnie na twoje piękne ciało- chwycił obiema rękami moje majtki i bardzo powoli zaczął ją ze mnie zsuwać
Gdy byłam już całkowicie naga, leżąca pod nim i jęcząca. Wrażliwa na jego każdy ruch, myślałam, że oszaleje. Szybko rozpięłam jego spodnie i skopałam je na sam dół razem z bokserkami, aż wreszcie oboje byliśmy nadzy. Zerknęłam na niego, był taki piękny. Tylko mój. Rozchylił moje uda i bez żadnego ostrzeżenia wszedł w mnie cały. Moje usta rozchyliły się  w cichym okrzyku przyjemności. Harry patrzył się na mnie spod przymkniętych oczu, a ja jęczałam mu sprośnie słówka do ucha. Zataczając w mnie kółka, jedyną rzeczą jaką słyszeliśmy były nasze wzajemnie jęki i westchnienia. Poczułam mrowienie w nogach i zacisnęłam się wokół jego męskości przez co warknął. Wbijał się w mnie szybko i mocno.
-Dalej mała- zachęcał, całując moją szyję- No, zrób to dla mnie. Dojdź dla mnie- i jakby jego słowa były moją wybawicielką, wybuchłam, czując jak rozpadam się na kawałki dla niego. Po paru pchnięciach sam doszedł i wyszedł ze mnie kładąc się obok.  Przyciągnął mnie do siebie i przytuleni leżeliśmy w przyjemnej ciszy.
-Przepraszam- szepnął i pocałował mnie w czoło, ale ja nic nie odpowiedziałam
Uspokajałam się po dopiero przeżytym orgaźmie, powtarzając sobie "co ja robię". Miałam zrobić sobie z nim przerwe, a jedyne co robiłam to większe wciąganie się w jego bagno. I chociaż rozum podpowiadał mi, że nasza przygoda powinna się skończyć, to serce trzymało się jego, jakby był jedyną deską ratunku. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka.

____________________________________________________________________________

Przepraszam, że tak długo nie dawałam znaku życia. Jesteście dla mnie ważni, dlatego dodaje rozdział. Jeżeli jeszcze ktoś tu jest to niech skomentuje. Będę wiedzieć, że mogę jeszcze dla kogoś napisać. PS; Zaczęłam pisać 2 część Life Not Die PSS; Wiem, że to dziwne ;) +ulegną małe zmiany w wieku Valerie ;) Do zobaczenia... wkrótce. Pauline Xx

niedziela, 7 grudnia 2014

Zawieszam!

Przeeepraszam bardzo.
Miałam już wszystko przemyślane.
Chciałam napisać 3 sezony.
Na początku szło mi dobrze, dostawałam dużo komentarzu, które mnie motywowały, a teraz?
CHOLERNY BRAK MOTYWACJI
Nie obwiniam was o to, ale strasznie mi smutno.
Nie mam ochty pisać narazie rozdziałów.
Zawieszam bloga, nie martwcie się, nie na zawsze ;)
Muszę znaleźć coś co mi da siłę aby dalej TU być.
Proszę, aby każdy kto to przeczyta, zostawił po sobie ślad. Chce wiedzieć ile osób z mną jest.

środa, 29 października 2014

Rozdział 36

Po 2 tygodniach obserwacji, mogłam wyjść. Okazało się, że będę miała problemy z sercem do końca życia, więc muszę się mniej stresować. Byłam zdziwiona, gdy otworzyłam oczy i dowiedziałam się, że moje serce się zatrzymało. Nie pozwalałam Harremu mnie odwiedzać, ale za to obiecałam, że z nim porozmawiam. Jestem z nim umówiona za 2 dni. Spojrzałam na budynek przed mną i wjechałam na parking. Czułam, że muszę coś zrobić, nie dla siebie, ale dla Bena. Winiłam się za jego śmierć, chciałam pomóc. Wyszłam z auta i skierowałam się do dużych drzwi. Różne obrazki na holu, dodawały temu miejscu kolorów. Znalazłam biuro, które szukałam. Zapukałam i weszłam. Za biurkiem siedziała, starsza kobieta, coś około 60-70 lat. Jej siwe włosy były spięte w schludnego koka, a na plakietce pisało "Maria".
-Dzień dobry- uśmiechnęłam się miło, co odwzajemniła, założyła na nos okulary i gestem pokazała, abym usiadła. Zrobiłam to i wyjęłam z torebki dokumenty. Podałam jej.
-Pani Melanie Green?- przeczytała
-Tak
-Co panią tu sprowadza?- spytała spokojnie
-To co wszystkich, odwiedzających to miejsce- uśmiechnęłam się łagodnie
-Naturalnie, więc chce pani adoptować dziecko?
-Tak
-Nie jest pani za młoda?- uniosła brew
-Ohh... wydaje mi się, że nie- pokiwała głową
-Proszę pójść z mną, a pokażemy pani wszystkie dzieci- chciała wstać, ale pokiwałam przecząco głową
-Mam już kogoś na oku-
-Tak? Kogo?- poprawiła okulary
-Valerie, dziewczynkę, której zginął ojciec w wypadku- powiedziałam na jednym wydechu, to wspomnienie, boli tak samo za każdym razem.
-Dlaczego właśnie ją?- spytała dociekliwie
-Ponieważ ja też uczestniczyłam w tym wypadku- szepnęłam, a ona otworzyłam usta w szoku
-O Boże, nic pani nie jest?-
-Miałam parę obrażeń, ale nic mi już nie dolega, dziękuję za troskę- pokiwała głową- więc mogę ją zobaczyć?
-Naturalnie, proszę za mną iść- wstała, a ja skierowałam się za nią.
Droga zajęła nam 2 minuty. Pokój do którego weszłyśmy był, jasno zielony z białymi i różowymi kwiatkami. Dzieci, a raczej same dziewczyny bawiły się zabawkami. Były w przedziale wiekowym od 6 do 15 lat. Rozglądałam się po pomieszczeniu szukając dziewczynki, którą jest Valerie. Niestety nie wiedziałam jak wygląda. Maria, przedstawiła mi wszystkie dziewczynki po kolei. Ta, która układała puzzle to Jessica i ma 14 lat. Casscada, ma 10 lat, a jej złoto-blond włosy mieniły się kiedy biegała z Mayą, rudowłosą dziewczynką. Patryshia, rysowała rysunki, a jej błąd włosy różniły się z jej ciemną karnacją. Już miałam powiedzieć, że nie widze, żadnej innej dziewczynki, kiedy zauważyłam "ją". Jej kręcone włosy, opadały kaskadami na książkę, którą czytała. Chyba wyczuła mój wzrok na sobie, bo spojrzała na mnie. Brązowe oczy przenikały mnie, a ja wpatrywałam się w nią jak oczarowana. Maria powiedziała mi, że Valerie ma dopiero 6 lat, ale potrafi czytać.
-Dzień Dobry- szepneła nieśmiało kiedy do niej podeszłam
-Cześć słońce- uśmiechnęłam się zachęcająco i zaczęłam rozmawiać z nią na temat książki, którą czytała
-Jak pani się nazywa?- spytała słodko
-Melanie, a ty skarbie?- zarumieniła się lekko, a ja się zaśmiałam
-Valerie- opuściła Główkę
-Chciałabyś Valerie z mną zamieszkać?- zaskoczona zamknęła książkę
-Ale ja pani nie znam- zająkała się
-Znałam twojego ojca- skłamałam, znaczy znałam go jakieś 10 minut, ale wydawał się bardzo porządnym facetem
-Mój tatuś jest w niebie- zaszlochała
-Wiem, wiem- przytuliłam ją do siebie
-Chce z Tobą zamieszkać- przetarła mokre policzki wierzchem bluzki i chwyciła mnie za rękę
Razem podeszłyśmy do Marii, która od dłuższego czasu nam się przyglądała. Valerie poszła się spakować, a ja uzupełnić wszystkie dokumenty.
-Wie pani, że Valerie jest chora?- odezwała się staruszka, gdy ubierałam kurtkę
-Oczywiście, choruje na raka- odpowiedziałam smutno
-Jeżeli będą jakielkolwiek problemy z małą, proszę przyjść- uścisnęła moją rękę na pożegnanie
-Naturalnie, chociaż wątpię, że to się stanie- uśmiechnęła się do mnie, a ja wyszłam
Wracając do domu, słuchałam jak Valie opowiada o swojej ulubionej książce. Gdy dojechałyśmy przed dom, dziewczynka rozglądała się na różne strony.
-Gdzie jesteśmy?- chwyciła mnie za rękę
-W nowym domu- szepnęłam i otworzyłam drzwi
--------------------------------------------------------------------------------------
Nie powiem, że nie zasmuciła mnie tak mała ilość komentarzy pod poprzednim rozdziałem ;-;
Nie mam nic innego do powiedzenia.
Dobranoc ;-;